06-08-2018

Kształcenie trenera kończy się po X kursach.

 

Jak dziś pamiętam swój pierwszy kurs. Mając 17 lat i 4 letni staż treningowy, zapisałem się na jedyny dostępny wtedy kurs „kulturystyki”. Wcześniej przeczytałem na ten temat chyba całą wiedzę, jaka była dostępna na rynku. Ilość artykułów, wywiadów i filmików w Internecie, którą w tamtym czasie przyswoiłem, jest do dziś dla mnie zagadką.  Czym zakończył się mój kurs? Nauczyłem się jednej jedynej nowej rzeczy. Egzamin zdałem wyśmienicie i wydawało mi się, że jestem już świetnym trenerem personalnym. Następnie życie zweryfikowało rzeczywistość! Jaki był tego finał? Idąc do pierwszej pracy dostałem klientkę z problemem kolana. I tu wielkie rozczarowanie, bo na kursie tego nie uczyli! Trzeba było prosić o pomoc ludzi, którzy mieli niezbędną wiedzę w tym temacie. Z każdym nowym podopiecznym okazywało się, że nie dla każdego człowieka przychodzącego do trenera personalnego celem jest budowanie kulturystycznej sylwetki. Dotarło do mnie, że to nie był koniec a zaledwie początek mojej trenerskiej edukacji, w której miałem poznać coraz to bardziej zawiłe techniki pracy z ciałem człowieka.

Dziś dalej nie wiem wszystkiego. Średnio miesiąc w ciągu roku spędzam na różnych kursach, konferencjach i szkoleniach, poszerzając swoją wiedzę. I co?

I mam nadzieje, że to się nie skończy, bo wiedza z naszej branży ulega bardzo szybko dezaktualizacji. Bardzo pomocnym jest budowanie sieci kontaktów z dietetykami i fizjoterapeutami, bo „co dwie głowy to nie jedna, a co trzy to nie dwie”.

Dziękuję, za Twój poświęcony czas i wierzę, że to, co przeczytałeś, przyda Ci się w życiu zawodowym. Do usłyszenia już niedługo w kolejnym tekście!

 

Część 1 – tutaj

Część 2 – tutaj

Część 3 – tutaj

Część 4 – tutaj

Część 5 – tutaj

Część 6 – tutaj

Marcin Zaworonek

Poznaj autora

Najczęściej czytane posty